6 lipca: Płonący stos i pieczona kaczka
6 lipca to w Czechach data szczególna. To rocznica spalenia Jana Husa na stosie w Konstancji w 1415 roku. I choć okoliczności tego wydarzenia są tragiczne, to współczesne obchody mają w sobie coś z typowo czeskiego optymizmu. To dzień wolny od pracy, który dla większości Czechów oznacza początek wakacji, wyjazd na „chalupę” i obowiązkowy, uroczysty obiad, na którym króluje jedna bohaterka: kaczka.
To fascynujący szczyt czeskiego pragmatyzmu – oddajemy hołd wielkiemu reformatorowi, ale robimy to w sposób, który sprawia, że naród czuje się jednością przy wspólnym stole.
Dzień, w którym stają fabryki
Dzień Spaleia Mistrza Jana Husa (Den upálení mistra Jana Husa) to oficjalne święto państwowe. Sklepy są pozamykane, urzędy nie pracują, a Praga i inne miasta pustoszeją, bo Czesi masowo ruszają za miasto. Jest to drugi dzień z rzędu wolny od pracy (zaraz po 5 lipca, czyli święcie Cyryla i Metodego), co tworzy tzw. „super weekend”, na który czeka cała republika.
Podczas gdy w kościołach i pod pomnikami Husa (jak ten wielki na Rynku Staromiejskim w Pradze) odbywają się oficjalne uroczystości i ekumeniczne nabożeństwa, w czeskich ogrodach i kuchniach zaczyna się inna liturgia.
Narodowy rytuał: Kaczka, knedel i kapusta
Nie ma święta Jana Husa bez tradycyjnej pieczonej kaczki (pečená kachna). Dlaczego akurat kaczka? Nie ma to bezpośredniego związku z teologią Husa, ale to „szczyt” czeskiej tradycji kulinarnej na specjalne okazje.
Przygotowanie idealnej kaczki to proces naukowy:
-
Pieczenie: Musi być wolne, trwa kilka godzin, by mięso samo odchodziło od kości, a skórka była chrupiąca i złocista.
-
Dodatki: Obowiązkowo dwa rodzaje knedli (bułczany i ziemniaczany) oraz czerwona lub biała kapusta na słodko-kwaśno.
-
Symbolika: Choć Hus nawoływał do skromności, Czesi uważają, że najlepszym sposobem na uczczenie wolności myśli, którą im dał, jest wolność od codziennych trosk i cieszenie się dobrym jedzeniem w gronie najbliższych.
Ogień, który łączy
W przeddzień święta, wieczorem 5 lipca, w wielu czeskich miejscowościach rozpala się ogniska. To symboliczny nawiązanie do stosu w Konstancji, ale dziś mają one charakter piknikowy. Ludzie spotykają się przy ogniu, śpiewają pieśni (często te dawne, husyckie, jak „Ktož jsú boží bojovníci”) i dyskutują.
To właśnie jest „szczyt” czeskiego humanizmu – pamięć o człowieku, który nie bał się własnych poglądów, jest wciąż żywa, ale nie jest ciężka i przytłaczająca. Jan Hus dla współczesnego Czecha to postać, która dała im prawo do bycia sobą – zarówno w myśleniu, jak i w biesiadowaniu. Jeśli chcesz zrozumieć Czechy, 6 lipca musisz poczuć zapach pieczonej kaczki i zobaczyć ten spokój, który panuje na ulicach. To święto prawdy, wolności i... dobrego smaku.


