Człowiek, od którego nazwiska Polacy wzięli „prysznic”
- Subtitle: Vincenz Priessnitz
- Excerpt: Jak samouk z Jesionika zrewolucjonizował higienę i dlaczego cały świat zjeżdżał się na Morawy, by stać pod zimną rynną.
Kiedy codziennie rano odkręcasz wodę w łazience, używasz wynalazku, którego nazwa w języku polskim jest hołdem dla czeskiego geniusza naturoterapii. Vincenz Priessnitz nie był lekarzem, ale to on nauczył Europę, że woda leczy lepiej niż ówczesne mikstury. Odkrywamy historię twórcy pierwszego hydropatycznego zakładu na świecie.
Większość narodów na urządzenie do mycia ciała pod strumieniem wody mówi „shower”, „douche” czy „sprcha”. My, Polacy, mamy swój unikalny „prysznic”. Skąd się wziął? To spolszczone nazwisko Vincenza Priessnitza, wizjonera z miejscowości Gräfenberk (dzisiejszy Jesionik).
Sarna w strumieniu i cudowne ozdrowienie
Vincenz Priessnitz nie skończył studiów medycznych. Był prostym chłopem, który potrafił uważnie obserwować naturę. Legenda głosi, że jako młody chłopak zobaczył zranioną sarnę, która regularnie moczyła nogę w lodowatym leśnym strumieniu, aż całkowicie wyzdrowiała.
Kiedy kilka lat później Priessnitz sam uległ ciężkiemu wypadkowkowi – wóz przejechał mu po klatce piersiowej, a lekarze dawali mu marne szanse na powrót do sprawności – przypomniał sobie o sarnie. Zaczął stosować zimne okłady i pić ogromne ilości czystej, górskiej wody. Ku zdumieniu wszystkich, wyzdrowiał.

Szczyt popularności wodolecznictwa
W 1822 roku założył w Jesioniku pierwszy na świecie zakład wodoleczniczy. Jego metody były radykalne: pacjenci musieli rąbać drewno, dużo chodzić po górach i, co najważniejsze, poddawać się zabiegom polewania zimną wodą. Priessnitz skonstruował systemy rur i natrysków, które imitowały wodospady.
Do Jesionika zaczęła zjeżdżać arystokracja z całej Europy, a jego metody stały się tak popularne, że polscy kuracjusze przenieśli nazwę tych zabiegów do naszego języka jako „prysznicowanie”. Dziś Lázně Jeseník to wciąż perła czeskich uzdrowisk, a my, wchodząc do łazienki, nieświadomie wspominamy czeskiego „króla wody”.


