Ahoj, Nazdar i Zdravím: Słownik czeskich powitań
- Subtitle: Przygotuj się na językową podróż w czasie.
- Excerpt: Dlaczego naród bez dostępu do morza wita się jak piraci i co ma wspólnego budowa teatru z Twoim sąsiadem?
Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego w samym sercu Europy, setki kilometrów od najbliższego oceanu, wszyscy krzyczą do siebie „Ahoj”? Albo skąd wzięło się tajemnicze „Nazdar”? Rozbieramy na części pierwsze czeskie powitania, tłumaczymy ich historyczne zawiłości i podpowiadamy, którego słowa użyć, żeby nie wyjść na ignoranta w czeskiej hospodzie.
Jeśli myślałeś, że czeskie „cześć” to po prostu „cześć”, to przygotuj się na językową podróż w czasie. Czeskie powitania to nie tylko zbiór dźwięków – to kody kulturowe, które mówią o historii tego narodu więcej niż niejeden podręcznik. To tutaj skauting miesza się z marynarką wojenną, a XIX-wieczny patriotyzm z duchem socjalizmu.
1. Ahoj: Marynarze na suchym lądzie
Zacznijmy od największego paradoksu. Czechy, kraj otoczony górami, niemający ani jednej fali słonego morza w granicach państwa, uczynił „Ahoj” swoim narodowym powitaniem. Skąd to się wzięło?
Teorii jest kilka, ale najciekawsza wiąże się z ruchem trampingu i skautingu w latach 20. XX wieku. Młodzi Czesi, zafascynowani wolnością, zaczęli masowo spływać rzekami (Sázavą czy Vltavą) na kajakach i kanoe. Przyjęli za swoje pozdrowienie angielskie „A hoy!”, którego używali marynarze. Dla nich „Ahoj” oznaczało: „Jesteśmy na tej samej fali, jesteśmy wolni, jesteśmy trampami”. Z rzek słowo przelało się do miast i zostało tam na stałe.
Uwaga dla Polaka: „Ahoj” jest bardzo swobodne. Możesz go użyć wobec znajomych, dzieci, a nawet psa, ale nigdy – powtarzamy: nigdy – nie mów tak do urzędnika, lekarza czy starszej pani w sklepie, chyba że chcesz zostać potraktowany jak nieociosany pirat.
2. Nazdar: Teatr w tle
To słowo brzmi dla nas nieco archaicznie, ale w Czechach jest wciąż żywe, zwłaszcza wśród sportowców i starszych mężczyzn. Jego geneza jest czysto patriotyczna. W 1851 roku rozpoczęto zbiórkę na budowę Teatru Narodowego (Národní divadlo) w Pradze. Skarbonki, do których Czesi wrzucali pieniądze, miały napis: „Na zdar důstojného Národního divadla” (Na sukces/pomyślność godnego Teatru Narodowego).
Ludzie zaczęli skracać to hasło, witając się na ulicy słowem „Nazdar!”. Stało się ono symbolem czeskiego odrodzenia narodowego, a później oficjalnym pozdrowieniem „Sokołów” (organizacji gimnastycznej) i żołnierzy legionu. Dziś „Nazdar” ma w sobie nutkę staroświeckiej energii – kojarzy się z krzepkim uściskiem dłoni i solidnością.
3. Zdravím: Twój dyplomatyczny immunitet
Jeśli mieszkasz w Czechach od niedawna, to słowo stanie się Twoim najlepszym przyjacielem. „Zdravím” to złoty środek. Nie jest tak poufałe jak „Ahoj”, ale też nie tak sztywne jak „Dobrý den”.
To bezpieczna przystań w sytuacjach niejasnych towarzysko. Nie wiesz, czy z sąsiadem, z którym wypiłeś jedno piwo pół roku temu, jesteś już na „Ty”? Powiedz „Zdravím”. Piszesz e-mail do kogoś, kogo znasz słabo, ale nie chcesz brzmieć jak petent w urzędzie? „Zdravím” załatwi sprawę. To uniwersalny wyraz szacunku, który pasuje niemal wszędzie.
4. Čest i Čest práce: Duch minionych lat
Tutaj wkraczamy na śliski grunt historii. Pozdrowienie „Čest!” (Cześć!) ma swoje korzenie w tradycjach robotniczych i rzemieślniczych, ale w czasach komunistycznych zostało zawłaszczone jako „Čest práce!” (Cześć pracy!). Był to obowiązkowy zwrot w fabrykach i urzędach.
Dziś „Čest práce” usłyszysz głównie w formie żartu, sarkazmu albo od ludzi, którzy mentalnie wciąż tkwią w poprzednim ustroju. Jednak samo krótkie „Čest!” przetrwało w niektórych kręgach jako męskie, krótkie powitanie, choć z roku na rok traci na popularności na rzecz bardziej nowoczesnych form.
5. Dobrý den i Na shledanou: Filary cywilizacji
Na koniec klasyka, bez której nie przeżyjesz w Czechach ani jednego dnia. „Dobrý den” to klucz do wszystkiego. Czech może być mrukiem, może być chłodny, ale jeśli nie powiesz mu „Dobrý den” w windzie czy w sklepie, stajesz się dla niego niewidzialny.
Pamiętaj też o pożegnaniu. „Na shledanou” (Do widzenia) to w Czechach absolutny standard, nawet gdy wychodzisz z małej piekarni, w której spędziłeś 30 sekund. To domknięcie kontaktu, sygnał, że interakcja dobiegła końca w sposób kulturalny.
Czeski system powitań to delikatna gra niuansów. Jako Polak masz prawo się mylić, ale znajomość tych kilku słów i ich historii sprawi, że Czesi spojrzą na Ciebie inaczej. Zrozumieją, że nie tylko tu mieszkasz, ale też starasz się zrozumieć ich „kod”. A więc – ahoj na szlaku i dobrý den w windzie!


