Pšovka i U krále Brabantského – rekordy na talerzu i w naturze
- Subtitle: No to już jest szczyt
- Excerpt: Najkrótsza rzeka, która znika w oczach, i gospoda, w której piwo pije się od czternastego wieku.
Czechy to kraj rekordów, które potrafią zaskoczyć swoją skalą. Czy wiedzieliście, że mają rzekę tak krótką, że można ją przeskoczyć w kilka sekund, i karczmę, która pamięta czasy średniowiecznych królów? Zapraszamy na wyprawę do źródeł Pšovki i do najmroczniejszej piwnicy w Pradze.
W kategorii „No to już jest szczyt...” nie może zabraknąć rekordów, które pokazują, że Czechy są krajem kontrastów. Z jednej strony natura, która bawi się w minimalizm, z drugiej – historia, która trwa nieprzerwanie od setek lat.
Pšovka: Rzeka, która jest „szczytem” krótkości
Jeśli myślicie, że rzeka musi mieć setki kilometrów, to nie widzieliście Pšovki w regionie Kokořínska. Choć cała rzeka ma około 34 kilometrów, to posiada ona pewien specyficzny odcinek źródliskowy, który jest tak krótki, że wpisuje się na listę osobliwości. W niektórych opracowaniach wspomina się o jej „rekordowo krótkich” dopływach, które mają zaledwie kilkanaście metrów długości, zanim wpadną do głównego koryta lub znikną w bagnach. To szczyt minimalizmu – rzeka, która rodzi się i „kończy” niemal w tym samym miejscu, tworząc unikalny mikroklimat torfowiskowy, który Czesi chronią jak skarb narodowy.
U krále Brabantského: Szczyt piwnej ciągłości
Kiedy jednak zgłodniejecie po spacerze wzdłuż najkrótszej rzeki, musicie wrócić do Pragi na Malą Stranę. Tam znajduje się gospoda „U krále Brabantského” (U Króla Brabanckiego). To miejsce to absolutny szczyt gastronomicznej historii – piwo podaje się tu nieprzerwanie od 1375 roku!
To nie jest „restauracja stylizowana na starą”. To autentyczna karczma, w której ściany są czarne od dymu świec, a na stołach nie uświadczycie obrusów. Legenda głosi, że sami królowie czescy, tacy jak Wacław IV, przemykali tu potajemnie podziemnymi tunelami z Zamku na Hradczanach, by napić się piwa incognito wśród zwykłego ludu.
Atmosfera w środku to szczyt średniowiecznego realizmu. Obsługa bywa „szorstka” (zgodnie z historycznym klimatem), w piwnicach leżą ludzkie czaszki, a jedzenie je się często rękami. To miejsce pokazuje, że czeska kultura piwna to nie jest moda ostatnich lat – to fundament, który stoi niewzruszony od ponad 650 lat. Jeśli chcesz poczuć, jak smakowało piwo w czasach, gdy po drogach jeździły powozy, a o elektryczności nikt nie marzył – to jest ten szczytowy adres.


