Karel Gott: Testament Narodowego Słowika
Gdyby Czechy były religią, Karel Gott byłby ich jedynym, niekwestionowanym świętym. Ale nie takim z gipsu i złota, lecz takim z krwi, kości i nienagannie skrojonego garnituru. Kiedy 1 października 2019 roku media podały informację o jego śmierci, w Czechach nastąpiła cisza, jakiej nie wywołałaby nawet kolejna inwazja. Odszedł człowiek, który był klamrą spinającą wszystko: od stalinizmu, przez praską wiosnę i szarość normalizacji, aż po dziki kapitalizm.
Gdyby Czechy były religią, Karel Gott byłby ich jedynym, niekwestionowanym świętym. Ale nie takim z gipsu i złota, lecz takim z krwi, kości i nienagannie skrojonego garnituru. Kiedy 1 października 2019 roku media podały informację o jego śmierci, w Czechach nastąpiła cisza, jakiej nie wywołałaby nawet kolejna inwazja. Odszedł człowiek, który był klamrą spinającą wszystko: od stalinizmu, przez praską wiosnę i szarość normalizacji, aż po dziki kapitalizm.
Zaczęło się niemal filmowo. Młody chłopak z Pilzna (urodzony w 1939 roku) oblał egzaminy na Akademię Sztuk Pięknych. Zamiast pędzla musiał chwycić kable – został czeladnikiem elektrotechnikiem w fabryce ČKD. Ale wieczorami, gdy Praga zaczynała żyć w dymie kawiarnianych papierosów, Karel stawał za mikrofonem. Śpiewał jazz i rock’n’rolla, budząc furię komunistycznych urzędników, którzy uważali jego styl za zbyt „zachodni”. Przełom nastąpił w 1963 roku w teatrze Semafor. Piosenka Oči sněhem zaváté stała się iskrą, która wywołała pożar. Gott dostał swojego pierwszego „Złotego Słowika” i wygrywał go niemal co roku przez następne pół wieku (uzbierał ich rekordowe 42!).
Gott dokonał rzeczy niemożliwej – stał się „Sinatrą Wschodu”, uwielbianym równie mocno w Moskwie, Monachium i Las Vegas. W 1967 roku spędził pół roku w Nevadzie, ucząc się profesjonalizmu od Franka Sinatry. Przywiózł stamtąd etos pracy, który w bloku wschodnim był kosmiczną technologią. Nauczył się, że artysta to nie tylko głos, to serwis dla publiczności. To właśnie tam narodził się fenomen Die biene Maja (1975). Piosenka do bajki uczyniła go bogiem w Niemczech i do dziś jest tam grana w każdym ogródku piwnym.
Nie można jednak pisać o Gocie, pomijając rok 1977. To wtedy stanął na czele artystów podpisujących tzw. Antykartę – dokument wymierzony w opozycję. Wielu miało mu to za złe, zarzucając, że kupił spokój za lojalność wobec partii. Jednak Czesi mu wybaczyli. Kiedy w 1989 roku podczas Aksamitnej Rewolucji wyszedł na balkon obok dysydenta Karla Kryla, by wspólnie zaśpiewać hymn, nastąpiło narodowe katharsis. Gott płakał, Kryl płakał, a naród zrozumiał, że epoki się łączą. Do samego końca, nawet walcząc z nowotworem, pozostał eleganckim, pracowitym profesjonalistą. Jego pożegnalny duet z córką Charlotte, Srdce nehasnou (2019), do dziś wyciska łzy z oczu każdego Czecha.
Kluczowe fakty i laury:
-
1939: Narodziny w Pilźnie.
-
1963: Pierwszy Złoty Słowik (łącznie 42 statuetki).
-
1967: Kontrakt w Las Vegas (hotel Frontier).
-
1975: Premiera „Pszczółki Mai”.
-
1992: Diamond Record za 13 milionów sprzedanych płyt.
-
2009: Medal Za Zasługi I stopnia od prezydenta Václava Klausa.
-
2019: Śmierć i pogrzeb z honorami państwowymi w katedrze św. Wita.



